Strona główna » Inne i różne » Nieznany Nostradamus

Nieznany Nostradamus

Nieznany Nostradamus
„W przepowiednie nie trzeba wierzyć, ale znać powinni je wszyscy” – Leszek Szuman

Zbliżający się rok 2012 ma być może wpływ na nadspodziewany „wysyp” coraz to nowszych przepowiedni, odnajdywanie nieznanych wcześniej rękopisów, nowych interpretacji starych itp. Kolega mój odnalazł w Internecie tekst „marillion’a, który omawia nieznany, odnaleziony niedawno rękopis Nostradamusa. Sądzę, że warto się z nim zapoznać, choć nie ze wszystkim można się zgadzać (swoje wątpliwości zamieszczam w kolorze czarnym). Należy jednak pamiętać, że niezgadzanie się z czymś, nie musi zaprzeczać pisanemu słowu, bo nikt nie jest w stanie dociec prawdy. Zaprzeczanie czemuś, to tylko osobisty punkt widzenia, a nie inna bardziej prawdziwa prawda. Sam autor wspomina, że przepowiedni Nostradamusa nie czyta się, a interpretuje, co oznacza, że interpretacji może być tyle samo ilu interpretujących, a nawet więcej. usmiech

Artykuł „marillion’a”

Jestem sceptykiem jeżeli chodzi o wszelkiego rodzaju przepowiednie. Jednak coś w tym jest. Do tej pory wszystkie przepowiednie Nostradamusa spełniły się. W tym topiku chciałem przytoczyć kilka fragmentów przepowiedni dotyczących przyszłości świata. Na rynku europejskim, gdzie książki Nostradamusa są często bestselerami, pojawiło się ostatnio wydanie jego nieznanego rękopisu. Legenda głosi, że na krótko przed śmiercią mistrz z Salon spisał szereg przepowiedni tak przerażających, że nie zdecydował się na ich publikację. Obawiał się, że jego wizje mogłyby zrobić na współczesnych zbyt silne wrażenie. Jednak odpisy tekstu krążyły ponoć na dworach królewskich. Przez wiele lat rękopis uważano za zaginiony, aż natrafiono na niego przypadkowo w piwnicy domu jasnowidza. Był zamurowany w fundamentach, które odkopano niedawno, podczas prac renowacyjnych w historycznym obiekcie.

Tytuł manuskryptu brzmi „XII Centuria, numer 63”. Ponieważ ostatni z opublikowanych wcześniej czterowierszy to XII Centuria, numer 62, nasuwa się nieodparty wniosek, że Nostradamus napisał więcej niż dwanaście Centurii, pragnął jednak zachować je dla wąskiego kręgu odbiorców. Odnaleziony manuskrypt liczy 51 stron. Niestety wiele słów, a nawet całych zdań uległo zatarciu, co praktycznie uniemożliwia pełne odczytanie tekstu. Jak dotąd rozszyfrowano 21 stron, a przepowiednie tam zawarte wydają się jeszcze bardziej bulwersujące, niż te, które zostały opublikowane wcześniej.

Trzeba lat, by potwierdzić ich wiarygodność. Możemy się jednak spodziewać, że podobnie jak wcześniejsze przepowiednie Nostradamusa, one również spełnią się prędzej czy później. Zrozumiałe, że interpretacja tekstów ciągle jeszcze budzi kontrowersje i możemy tylko snuć przypuszczenia, jaki sens został w nich ukryty. Wchodzimy w okres przełomu tysiącleci, któremu Nostradamus poświęcił szczególnie dużo uwagi i – być może – jego przewidywania zrealizują się w całkiem nieodległej przyszłości.

Oprawa odnalezienia godna ważności manuskryptu. Jest to chyba drugie znane mi cudowne odnalezienie „igły w stogu siana”. Pierwsze, to wyprawa George Smitha do Mezopotamii, gdzie miał poszukiwać odłamków glinianej tabliczki o potopie i owszem znalazł i to prawie natychmiast. Tutaj też, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, odnajduje się nie byle co, a ciąg dalszy i to dokładnie od miejsca zakończenia poprzednich przepowiedni. Przypadek? Bardzo możliwe, choć nadzbyt chyba szczęśliwy. Bardziej odpowiada mi teza o rozpowszechnianiu odpisów po francuskich dworach, gdyż ta z kolei daje większe prawdopodobieństwo przetrwania, choć możliwość zmiany czy modyfikacji treści jest tak duże, jak w zabawie w „głuchy telefon”. Ale nie bądźmy aż takimi sceptykami.

Na razie odszyfrowano mniej niż połowę, a tu autor mówi o latach potrzebnych na potwierdzenie ich wiarygodności, choć czas nagli, bo przecież „koniec świata” nie będzie czekał na jakieś tam badania. W każdym bądź razie odszyfrowano już to, co można częściowo zweryfikować. Bardzo brakuje mi wzmianki, kto i gdzie dokonał odkrycia, kto zajmuje się weryfikacją treści itd., itp. Odnalezienie rękopisu zamurowanego w fundamencie świadczyć może, że został tam umieszczony w trakcie budowy lub w wyniku późniejszego wykucia schowka już w piwnicy wybudowanego domu.

Powtórne przyjście Pana

Trzy spośród odkrytych czterowierszy odwołują się do tematu powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa. Przedstawimy je tutaj, przetłumaczymy i dodamy naszą interpretacje.

W millenium drugim, królewski syn, przed przełomem,
ukaże się wszystkim, pośród grzmotów i błyskawic.
Gniewny, wściekły, wojenne zgliszcza, żniwo dżumy, grzechy,
ryba, po długim okresie uśpienia, powraca do władzy.

Królewski syn to oczywiście Jezus, który przybędzie z nieba podczas wielkiej burzy, jasnowidz wszystkich mieszkańców Ziemi jednocześnie. Jak wynika z tekstu, powróci tu dokładnie przed przełomem tysiącleci, a więc przed rokiem 2000. Objawi gniew z powodu zniszczeń, jakie tu zastanie – tragicznych skutków wielkiej wojny, którą jasnowidz już wcześniej wielokrotnie przepowiadał. Ryba, powracająca do władzy po długim śnie, to Kościół katolicki, odnajdujący swoje miejsce w świecie. Nostradamus często używa symbolu ryby dla określenia Kościoła (pewnie dlatego, że święty Piotr był rybakiem).

Czerwone kapelusze radują się, Rzym jest zasiany palmami,
dym unosi się znad popiołów,
podczas gdy masy krzyczą ze strachu przed wojną,
ale przybywa Człowiek by ustanowić pokój.

Często w swych tekstach Nostradamus nazywa kardynałów „czerwonymi kapeluszami”. Zasłany palmami Rzym może oznaczać, że raz jeszcze Chrystus będzie powitany tak, jak przy wjeździe do Jerozolimy – gałązkami palmowymi rzucanymi pod nogi. Unoszący się dym wskazuje, że konflikt został zażegnany. Jednak ludzie ciągle obawiają się strasznej wojny. Człowiek – to oczywiście Chrystus, który przybył do Rzymu, aby ustanowić pokój na Ziemi. Data wydarzenia nie jest odnotowana, ale można przypuszczać, że nastąpi ono niedługo po powtórnym przyjściu Pana.

Nowy przywódca przybyły z niebios zjednoczy cały świat w jeden naród,
wszystkie stronnictwa umrą i odrodzą się.
Zachwycone duchowieństwo podporządkuje się potędze władzy.
Rozradowane anioły. Czerwony człowiek znika w otchłani.

Przybyłym z niebios nowym przywódcą może być tylko Jezus Chrystus, który weźmie w swoje ręce losy świata. Upadną dotychczasowe formy rządów – komunizm i demokracja. Na całym globie zapanuje nowy porządek. Watykan zrozumie, że on także musi się podporządkować władzy Syna Bożego, który w boskim majestacie zasiądzie na najwyższym tronie Ziemi. Nie ma pewności, co oznaczają „rozradowane anioły”, ale można się domyślić, że Jezus przybędzie w otoczeniu aniołów. Najprawdopodobniej będą to archaniołowie Michał i Gabriel. Czerwony człowiek, który przepadnie w bezdennej otchłani, może uosabiać komunizm, a nawet samego szatana. A zatem szczęście, malujące się na obliczach aniołów można zinterpretować jako radość z ostatecznego zwycięstwa Dobra w odwiecznej walce ze Złem.

Przybysze z kosmosu

Słowa Nostradamusa pozwalają wywnioskować, że znał doskonale niezwykłe zjawiska występujące w kosmosie. Bez wątpienia widział na własne oczy Niezidentyfikowane Obiekty Latające. Oto czterowiersz, który jasno dowodzi istnienia UFO. Wskazanie chwili ich pojawienia jest bardzo czytelne.

Komety bez ogona wypełnią niebo, krążąc w ciszy,
wielka panika. Ofiara odrzucona,
kometa z ogonem przemyka pomiędzy pszczołami, umiera, a przywódcy bezradni.
Nikt nie rozpozna znaków na piasku.

UFO – to komety bez ogona. Gdy pojawi się ich tak wiele, że wypełnią całe niebo, z pewnością wywołają wśród ludzi panikę. Odrzucona ofiara ma oznaczać, że przybysze z kosmosu będą chcieli nam coś ofiarować – wiedzę, równowagę ducha…, ale my odrzucimy ich dar. Ta kosmiczna demonstracja nastąpi w chwili pojawienia się komety. Ogoniasty bolid przemierzy niebo pośród krążących UFO, które Nostradamus nazywa pszczołami. Wbrew temu co mówi jasnowidz, kometa nie przestanie istnieć, lecz pomknie jak strzała w przestrzeń, by kontynuować lot po swojej orbicie.

Łatwo sobie wyobrazić, że nasi ziemscy przywódcy będą zaskoczeni widokiem kosmicznej armady, czyli – według słów astronoma – zbici z tropu. Ostatni wers jest niestety dość niejasny. Jedynym możliwym wyjaśnieniem tajemniczych śladów wydaje się przypisanie ich UFO. Zagadkowe „znaki na piasku” to zapewne ślady spalenizny, pozostałe po lądowaniu statku kosmicznego. Mieszkańcy Ziemi nie zechcą ich zbadać, albo w ogóle nie dostrzegą.

Istota z innego świata

Nostradamus był wielkim znawcą ludzkiej natury. W tym czterowierszu dotyka samej istoty, tak bardzo uniwersalnego, lęku przed nieznanym.

Tarcza krąży, by wylądować w Nowym Mieście.
Wielka jest nienawiść do istoty wewnątrz.
Linie frontu są wyznaczone. Lęk przed chorobą zaślepia,
trzej wodzowie w tajemnicy zjednoczą się przeciw pozornemu zagrożeniu.

Tarcza musi w tym kontekście oznaczać coś w rodzaju latającego talerza, który wyląduje na naszej planecie. Ludzie odniosą się wrogo do kosmicznego gościa, ponieważ będzie to pierwszy otwarty kontakt z istotą pozaziemską. Jasnowidz twierdził, że takie spotkanie nie wywoła przyjaznych uczuć, a raczej wzbudzi nienawiść. Strach przed nieznanym, może groźba zarażenia jakąś „bakterią” przywleczoną z kosmosu, staną się powodem wrogości wobec przybysza. W rzeczy samej, tak bardzo obawiamy się owej „istoty”, że gotowi jesteśmy do obrony przed nią wezwać na pomoc wojsko, policję, a nawet gwardię narodową.

Czterowiersz sugeruje, że lądowanie UFO będzie miało miejsce w Nowym Jorku (Nowe Miasto), na oczach tysięcy świadków. Tak więc nikt nie będzie mógł podać w wątpliwość wiarygodności tego wydarzenia. W rezultacie spektakularnych odwiedzin trzej politycy – będą to na pewno prezydenci Rosji i Stanów Zjednoczonych oraz przywódca Chin – spotkają się potajemnie, aby opracować pakt wojskowy przeciw najeźdźcom z kosmosu. Jasnowidz twierdzi jednak, że zagrożenie jest tylko pozorne.

Dlaczego zaraz Nowy Jork, a nie Nowe Miasto Lubawskie? Czy przypadkiem nie chodzi o miasto nie zbudowane w czasach Nostradamusa? Dlaczego Nostradamus pisze o nienawiści do istoty wewnatrz? Czyżby istota była znana Ziemianom ze swych złych zamiarów?

Kosmos jako źródło wiedzy

Oto jeden z nielicznych czterowierszy opatrzonych przez autora datą. Tym razem tekst jest bardzo przejrzysty, bez anagramów czy zagadek do rozwikłania.

Dwadzieścia plus dwa razy sześć będzie świadkiem,
Mądrość z niebios ześle radość planecie.
Znikną choroby, zwady i głód. Rzym uradują ocalone dusze.
Uczeni wyrażą podziw. Astrologia potwierdzona. Nowa era dla nauki.

Rachunek jest prosty. Dwadzieścia plus dwa razy sześć – to 2012. W tym właśnie roku istoty przybyłe z odległych galaktyk uświadomią nam, co należy zrobić, aby świat stał się lepszy. Zdobyta mądrość pomoże nam pokonać choroby, zarazy i głód. Kościół ucieszy możliwość uratowania wielu dusz, które inaczej byłyby zgubione. Uczeni – lekarze, konstruktorzy, badacze – będą zaszokowani postępem naukowym obcej cywilizacji. Nową wiedzę przyjmą z radością, choć nie bez pewnej obawy. Astrologia przestanie wreszcie zajmować miejsce gdzieś pomiędzy naukowym poznaniem a zabobonem i będzie traktowana na równi z uznanymi dziedzinami wiedzy. Prawdopodobnie wiele dotychczasowych dogmatów upadnie i zostanie zastąpionych innymi.

Rachunek nie jest prosty, bo wychodzi 32.

Nowe maszyny latające

Następna, nieco przewrotna przepowiednia, wyraźnie wskazuje, że silniki odrzutowe, jako przestarzałe, zostaną zastąpione całkiem nowymi rozwiązaniami technologicznymi.

Rewolucja bez przelewu krwi, bez walki.
Ludzie w żałosnym pomieszaniu usiłują doskonalić wiedzę
poza zasięgiem ich możliwości. Porażka. Potem zachwyt.
Siły ziemskie ustępują ponad chmurami nowej potędze.

Bezkrwawa rewolucja – to zapewne rewolucja przemysłowa, przełom w technologii wytwarzania powszechnie używanych produktów. Ludzie, o których mówi jasnowidz, bez wątpienia naukowcy, na próżno próbują przyswoić sobie nową wiedzę, nie znajdują odpowiedzi na nurtujące ich pytania i ponoszą klęskę. Wreszcie udaje im się zakończyć przedsięwzięcie sukcesem. Stąd ogromna radość i ulga.

Nostradamus zapowiada, że ziemskie siły ustąpią obcej potędze, nie precyzuje jednak co ma na myśli. Może chodzi tu o siły naturalne, takie jak magnetyzm czy przyciąganie ziemskie, a może o czwarty wymiar – czas? Jedyną wskazówką jest sformułowanie „ponad chmurami”. Biorąc je dosłownie, odniesiemy j wrażenie, że jasnowidz zapowiada wprowadzenie zupełnie nowej formuły lotów. W użyciu będą zapewne pojazdy podobne do UFO, bądź też statki antygrawitacyjne. Pozaziemska technologia, zakładająca zastosowanie jakiegoś innego napędu niż odrzutowy, zda się kpić z prawa powszechnego ciążenia.

Wojna światów

Nostradamus opisuje prawdziwą wojnę gwiezdną, ale nie mówi, kim są walczące strony:

Żądlące pszczoły pośród grzmotów i błyskawic.
Zaskoczenie. Strach. Dziwny niepokój. Ryba drży.
Rządy zachowują milczenie, kiedy niebiosa ślą ludzkości niepokojące wieści.
Cień zakryje Wschód i Zachód.

Gwiezdna wojna? Możliwe, ale między kim a kim? Czy pszczoły mają symbolizować UFO? A może chodzi o ziemskie statki kosmiczne, walczących między sobą mocarstw? Nie znamy odpowiedzi na te pytania. Nie wiemy również, jakiego rodzaju niepokojące wieści zostaną przesłane ludzkości. Cokolwiek jednak by się działo, będziemy mogli z Ziemi oglądać ten gwiezdny spektakl. Grzmoty i błyskawice pochodzić będą od broni palnej nowego typu, natomiast cień, który pokryje Wschód i Zachód, oznacza zapewne powszechne zaciemnienie przestrzeni kosmicznej, podczas działań wojennych.

Imigracja z Kosmosu

Brzemienne w znaczenia słowa tej przepowiedni wymagają głębszej analizy:

Nowa rasa przyjdzie z góry pełna wdzięczności,
pożoga w niebiosach na nowo opromieni damę z Paryża.
Król każe otworzyć ścieżkę przez las,
poddany pertraktuje z podbitymi przywódcami. Zachód jest gościnny.

Użycie słowa „spadnie” sugeruje, że obcy (nowa rasa), przybędą do nas z góry. Kosmiczna pożoga oznacza, że gdzieś w Galaktyce ulegnie zagładzie planeta – spłonie bądź eksploduje. Ocaleni z kataklizmu znajdą schronienie na Ziemi. Prezydent USA przygarnie przybyszów z kosmosu w swoim kraju. Urzędnicy biura imigracyjnego będą usiłowali bez skutku przekonać inne kraje do przyjęcia „nowej rasy” również u siebie. „Opromieniona dama z Paryża” przestanie być zagadką, kiedy przypomnimy sobie, że Statua Wolności była darem Francji dla Stanów Zjednoczonych. Gościnność Ameryki przyda jej symbolowi nowego blasku. Zachód – to w tym wypadku oczywiście Ameryka.

Ukazanie się Matki Boskiej

Jak wiemy, Nostradamus był żarliwym katolikiem, a jego wizje przyszłości często dotyczyły spraw religijnych. Żaden jednak z opublikowanych wcześniej czterowierszy nie wspominał o powrocie Matki Boskiej. Tymczasem przepowiednie odnalezione ostatnio ujawnia na ten temat rzeczy zaskakujące:

Niewiasta, która spadła z góry,
ponownie ukaże się zgromadzonym. Odrodzi się kult.
Kolejne przestrogi. Naród odepchnięty.
Troje dzieci pojawi się, by przypieczętować zapowiedź we mgle.

Tajemniczy jak zwykle Nostradamus nie mówi otwarcie, że ową niewiastą jest Matka Boska. Łatwo to jednak odgadnąć dzięki podanej przez niego wskazówce: dama, która spadła z wysoka kojarzy się nam ze statuą Najświętszej Dziewicy z kościoła Św. Pawła, zniszczoną w 1666 podczas wielkiego pożaru Londynu. Z czterowiersza dowiadujemy się, że ukaże się Ona dużej grupie ludzi, lecz nie wiemy kiedy to nastąpi. Kult Matki Boskiej, tak powszechny w średniowieczu, odrodzi się z nową siłą. Rzeczywistość zdaje się potwierdzać tę przepowiednię. Matka Boska objawiła się wielokrotnie w przeciągu ostatnich dziesięcioleci, w różnych miejscach, między innymi w Rosji! Tym razem Maryja przypomni nam o przestrzeganiu obowiązków chrześcijańskich, uświadomi, jak bardzo cierpi Jej Syn w niebie widząc zło, które ludzie czynią sami sobie. Odepchnięty naród to sowieci, jego odrzucenie jest karą za ateizm.

Matka Boska okazała, że troszczy się o przyszłość Rosji, kiedy w 1917 roku ukazała się trojgu dzieciom w Fatimie, w Portugalii. Wydarzenie to miało miejsce niecały rok po wybuchu Rewolucji Październikowej. Komuniści, którzy przejęli władzę, usiłowali przekształcić ten tradycyjnie religijny kraj w imperium bez Boga. Teraz – podobnie jak niegdyś – Święta Maryja wyrazi niepokój o losy tego kraju. Ostatni wers nie kryje żadnej zagadki. Zapowiada, że duchy trzech małych dziewczynek, którym objawiła się Matka Boska w Fatimie, pojawią się we mgle, aby obwieścić nam Boże przestrogi. Jednak przepowiednia spełnić się może m dopiero po śmierci ostatniej z nich, przebywającej w klasztorze siostry Lucii.

Co do żarliwości Nostradamusa byłbym ostrożniejszy. Wiek, w którym żył Nostradamus, to lata wszechpanującej Świętej Inkwizycji zwalczającej ludzi, którzy głosili wiedzę sprzeczną z naukami kościoła. Żarliwośc mogła być koniecznym, zewnętrznym pokazem, gdyż od tego zależało życie ludzkie. Niewiasta, która z góry, to też być może nie figura, bo już Sumerowie używali nazwy Nefilim (ci, którzy spadli z nieba).

Maryja – misjonarka dobrej woli

W następnym czterowierszu znajdziemy wskazówkę, dlaczego i kiedy ukaże nam się Matka Boska:

Kometa przeleciała, ryba pływa na boku. Poganie nie posiadają się z radości,
grzech tryumfuje, dzieło szatana odnosi sukces.
Matka Króla ma surowe oblicze, lecz po bladych policzkach płyną łzy.
Niepohamowana zaraza panuje w całym kraju.

Z uwagi na to, że w tekście jest mowa o komecie, możemy oczekiwać czystych objawień Matki Boskiej właśnie po przelocie komety Halleya, to znaczy po roku 1986. Jak wiemy, ryba u Nostradamusa symbolizuje Kościół katolicki. W czterowierszu „pływa na boku”, jest więc martwa lub właśnie umiera. Nie wiadomo, czy władza papieża zostanie mu odebrana, czy też Kościół przeżywać będzie problemy natury finansowej. Wydaje się natomiast, że bez względu na to, jak wielkie okażą się trudności, kościół wyjdzie z nich obronną ręką. Drugi wers zapowiada, że ludzie będą grzeszyć bardziej niż kiedykolwiek, a odwieczna walka dobra ze złem przyniesie tryumf zła. Najświętsza Dziewica pojawi się ponownie. Twarz jej będzie surowa, zapłakana – świat zapomniał o Jej Synu.

Słowo „zaraza” użyte w ostatnim wersie powinniśmy rozumieć jako synonim zła, które rozprzestrzenia się niczym epidemia. Wydaje się, że Maryja przybędzie do nas w nadziei odkupienia świata, straconego dla ludzi, którzy bezmyślnie oddali się pustym uciechom. Jej wysiłek może okazać się daremny. W naszym racjonalnym i bezdusznym świecie ci, którzy oświadczą, że widzieli Matkę Boską nie znajdą zrozumienia, a może nawet zostaną wyśmiani. Wydarzenie takie media potraktują jako ciekawostkę i zaliczą do tej samej kategorii drobnych sensacji, co na przykład pojawienie się UFO.

Noc zamienia się w dzień

Musimy szczerze przyznać, że nie znamy właściwego wyjaśnienia kolejnego czterowiersza. Można go bowiem interpretować na wiele sposobów. Zapowiadają się sensacyjnie wypadki, nie wiemy jednak, co będzie ich przyczyną.

Noc zamienia się w dzień, wielki strach dokoła.
Przestroga dana. Kobieta wykrzykuje coś o zemście.
Ruchy na Sycylii, w Dijon i Rzymie. Terror.
Miasta spływają krwią, podczas gdy fałszywy bóg się ukorzy.

Z tekstu wynika, że wydarzenia nastąpią nocą równie jasną jak dzień. Czyżby chodziło o eksplozję nuklearną? Została udzielona przestroga. Domyślamy się, że padła z ust kobiety, którą wspomina Nostradamus. Czy jasnowidzowi chodziło o Matkę Boską? Trudno to sobie wyobrazić. Niewiasta krzyczała o zemście, a przecież Matki Jezusa na pewno nie będziemy podejrzewać o mściwość. Włochy i Francję łączy w tej przepowiedni jakieś nie do końca wyjaśnione wydarzenie. Nie wiemy, czy ruchy na Sycylii, w Rzymie i Dijon rozumieć dosłownie – jako trzęsienie ziemi – czy raczej jako niepokoje polityczne bądź społeczne. Całkowicie niejasny jest natomiast ostatni werset, mówiący o spływających krwią miastach i upokorzeniu fałszywego boga. Przepowiednia stanie się wręcz rozumiała dopiero wtedy, gdy się spełni.

Niezwykłe objawienie Matki Boskiej

Następny czterowiersz zapowiada niezwykłe zjawisko:

Zewsząd grozi wojna, narody żyją w lęku.
Niewiasta jest wszechobecna, zabiega o pokój. Ludność sterroryzowana.
Rok 90 plus 3 zobaczy rzeczy bulwersujące, podczas gdy potężni
wojownicy grożą pięścią. Anoh na próżno obserwuje horyzont.

Prosty rachunek 90 plus 3 oznacza 93. W tym momencie zawiśnie nad światem groźba wojny tak poważna, że narody żyć będą w obawie jedne przed drugimi. Nie wiemy, czy rzeczywiście wybuchnie wojna. Dowiadujemy się natomiast, że niewiasta – niewątpliwie Matka Boska – objawi się równocześnie na całym świecie. Kluczem do zrozumienia tego przesłania jest wyrażenie „wszechobecna”. Niezwykłe objawienie Maryji będzie próbą odbudowania pokoju na Ziemi. Cudowne pojawienie się, równocześnie we wszystkich miejscach, wywoła respekt i obawę zwykłych śmiertelników, ale nie przeszkodzi wielkim tego świata nadal wygrażać sobie nawzajem.

Ostatni wers zawiera anagram, który odczytujemy Jako Noe. Wynika to po części z kontekstu. Kiedy Noe przebywał w Arce, wysłał gołębicę na poszukiwanie ziemi. Obserwował horyzont, aż do chwili, kiedy ptak powrócił z gałązką oliwną w dziobie. Znaczyło to, że odnalazł ląd. Gałązka oliwna jest od tej pory symbolem pokoju. W czterowierszu Noe obserwuje horyzont na próżno, a więc należy się domyślać, że pokojowa misja Matki Boskiej nie powiodła się. Czy wydarzenia 1993 roku należy uznać za początek wielkiej wojny? Tego nie wiemy. Równie dobrze Nostradamus mógł zrobić aluzję do 2093, 2193 albo 2293 roku.

Epidemia stygmatów

Przestudiujmy najdziwniejszy być może z czterowierszy. Jego przesłanie nie ma nic wspólnego z tym, co jasnowidz przepowiadał wcześniej:

Ukazuje się pięć przebitych otworów. Choroba się szerzy.
Kościoły pełne wierzących, widać ślady krwi. Nie ma reakcji Rzymu.
Zagadka coraz bardziej intryguje.
Pomniki płaczą, król żąda odpowiedzi przed swą śmiercią.

Stygmaty Chrystusa to piętno, którym naznaczeni byli tylko nieliczni, wybrani święci. W całej historii nie można doliczyć się więcej niż dziesięciu takich przypadków. Jak wiemy. Pan Jezus miał pięć ran spowodowanych przebiciem: po dwie na rękach i na stopach oraz jedną – od włóczni – w boku. Co miał na myśli Nostradamus, mówiąc o pięciu otworach i szerzeniu się choroby? Czy mamy spodziewać się epidemii stygmatów? Wygląda na to, że istotnie możemy oczekiwać tak niezwykłego zjawiska. Rzesze pobożnych chrześcijan z zabobonną gorliwością wypełnią kościoły. Wszędzie widoczne będą krwawe ślady. Nie wiadomo, jak wielu ludzi zarazi się dziwną chorobą.

Według przepowiedni Rzym, czyli Watykan, nie potraktuje całej sprawy poważnie. Jest rzeczą powszechnie wiadomą, że Kościół podchodzi bardzo ostrożnie do wszelkich informacji o cudach. Powód tego jest prosty. Kościół jest wieczny i akceptuje tylko fakty zweryfikowane przez czas. Z epidemią stygmatów rzecz będzie się miała podobnie. Zagadka stanie się jeszcze bardziej intrygująca, gdy pomniki, ikony, obrazy świętych i proroków zaczną płakać. Znów mamy do czynienia z cudem. Wydarzy się on prawdopodobnie nieco później. W ostatnim wersie Nostradamus wspomina króla, który zażąda odpowiedzi przed śmiercią. W tym wypadku król musi oznaczać papieża, który do ostatniej chwili życia będzie oczekiwał wyjaśnienia zagadki.

Matka Boska i trzy nowe tajemnice

Kiedy Matka Boska ukazała się dzieciom w Fatimie, wyjawiła im trzy przepowiednie. Jeżeli Nostradamus przewiduje trafnie, cud powtórzy się, i to w najbliższej przyszłości.

Trzy kobiety w czerni z zakonu miłosierdzia z początku poruszone,
przyjmą błogosławieństwo niewiasty. Tajemnica objawiona po trzykroć,
ale nikt poza trzema, nie może poznać przyszłości.
Przekleństwo dla tych, którzy wyjawią sekret.

Trzy kobiety w czerni, to niewątpliwie zakonnice ze zgromadzenia Sióstr Miłosierdzia, które otrzymają błogosławieństwo od podobnej im niewiasty. Sądzimy, że błogosławiącą będzie Matka Boska. Trzeci werset zapowiada, że Najświętsza Dziewica objawi siostrom trzy przepowiednie, lecz przypomni im zarazem, iż przyszłość jest tajemnicą Boga i poznać ją mogą tylko nieliczni wybrańcy. Kobiety także nie powinny ujawniać tego, co usłyszą. Omawiany fragment pozostaje zagadką. Nie rozumiemy, dlaczego Najświętsza Dziewica miałaby obarczać trzy zakonnice brzemieniem tajemnicy, którą nie wolno im się z nikim podzielić. W tym miejscu musimy przyjąć, że nasza interpretacja nie jest całkowicie zgodna z intencją jasnowidza.

Antychryst zostaje nazwany

We wcześniejszych czterowierszach Nostradamus dwukrotnie cytował nazwiska ludzi, których przedstawił tak, jakby to oni mieli być zapowiadanym trzecim antychrystem (wiemy już, że dwaj pierwsi to Napoleon i Hitler), Nazwiska te, ponad wszelką wątpliwość anagramy, brzmiały Alus i Mabus. Tamte czterowiersze były tajemnicze, ten nie jest bardziej zrozumiały:

Mars i Berło będą w jedności.
Znak Raka przyniesie straszliwą wojnę.
Potem nowy władca, Laus Masbu otrzyma koronę,
będzie on rządził krwawo przez lat 27.

Imię Laus Masbu Jest z pewnością anagramem, tak jak poprzednie. Tym razem jednak Nostradamus łączy je z wojną dwudziestosiedmioletnią, którą już wcześniej przepowiadał. Dla czytelników zaznajomionych z astrologią będzie jasne, że Mars i Sceptre zjednoczą się w znaku Raka, dokładnie w 1999 roku. Ta data wyznaczy początek wielkiej wojny.

Imperium Antychrysta

Wojna dwudziestosiedmioletnia będzie bardzo okrutna. Nostradamus nie próbuje upiększać tego obrazu:

Dwie dekady plus siedem trwa wielkie imperium.
Głód, zaraza, krew i łzy – wojna.
Antychryst jest zadowolony, lecz wielu krzyczy i wzywa Kserksesa.
Wszyscy są gnębieni w niespokojnym świecie.

Imperium antychrysta potrwa dwa dziesięciolecia plus siedem, to znaczy 27 lat. Przyszłość przedstawia się ponuro. Miliony ludzi umrą na skutek wojny. Wygląda na to, że jedynymi szczęśliwymi na świecie będą antychryst i jego świta. Krzyki wzywające Kserksesa będą całkowicie uzasadnione. Kserkses – to król Persji z dynastii Achemenidów. Był on synem Dariusza I i wstąpił na tron w roku 486 przed narodzeniem Chrystusa. Władca ten stworzył jedną z największych armii w historii. Opanował Grecję i podbił Egipt. Był to dobry przywódca i bez wątpienia stanowił przeciwieństwo antychrysta.

Kościół jako cel ataku

Jest oczywiste, że pierwszy atak antychrysta będzie skierowany na Kościół. Oto jak Nostradamus przepowiada wydarzenia:

Plugastwo przybyłe ze wschodu osiąga cel.
Papiestwo chwieje się w posadach.
Ostry konflikt między wierzącymi i poganami.
Trzódka zda się porzucona, ale z boska pomocą uda się ją uratować.

Wiemy, że antychryst (plugastwo) przybędzie ze Wschodu. Pole możliwości jest rozległe: może okazać się Rosjaninem, Chińczykiem, Arabem albo Japończykiem. Planuje zniszczenie Kościoła i niemal osiągnie swój cel, bo – jak mówi Nostradamus – papiestwo chwieje się w posadach. Naturalnie chodzi tu o wojnę religijną, ateistów przeciw wierzącym. Chrześcijanie przeżyją chwile zwątpienia, kiedy wydawać się będzie, że Bóg ich opuścił. Jednak Boskie plany zakładają położenie kresu okropnościom.

Koniec świata

Jak już wcześniej zauważyliśmy, dotychczas omawiane czterowiersze Nostradamusa nie zapowiadają końca świata w sensie ostatecznym. Przewidują raczej jego głęboką transformację. To właśnie sugeruje jasnowidz w kolejnym proroctwie, którego pierwszy werset uległ niestety zatarciu.

Pierwszy werset uległ zatarciu.
Zapanuje mrok. Wielkie zaćmienie. Północ zamieni się z Południem.
Wojna sprzymierzy się z naturą, przeciw pokojowi. Ofiara całopalna w
niebie wywoła deszcz krwi na skałach, nasze oblicze zostanie okaleczone.

Taki obraz przedstawi się naszym oczom, kiedy w 1999 wybuchnie wojna dwudziestosiedmioletnia. Nastąpią zaćmienia słońca, ciemności spowiją Ziemię. Biegun Północny i Południowy zamienią się miejscami, co spowoduje na całym globie potworne kataklizmy. Jakby nie dość było wojny, sama natura dokona rzeczy jeszcze straszliwszych, gdy wskutek trzęsień ziemi o niespotykanej mocy cała planeta zadrży w posadach. Ofiara całopalna w niebie to wizja tak tragiczna, że nie może znaczyć nic innego niż wybuchy jądrowe. Przelana zostanie krew milionów ludzi. Okrutnie zniszczoną powierzchnię Ziemi jasnowidz przedstawia jako okaleczone oblicze.

Niemiecki przywódca

Kolejna przepowiednia przypomina nam, że wojna dwudziestosiedmioletnia nie będzie trwać wiecznie, i że skończy się wraz z dojściem do władzy orędownika pokoju.

Nowy władca pojawi się na 50 stopniu północnym,
uratuje rybę, niegdyś potężną. Pokój na tysiąclecie.
Rzym się odbudowuje. Boska ręka może się już oddalić.
Odradzająca się Ziemia długo będzie goić rany.

Oczekiwany Kserkses, który wreszcie powali antychrysta, będzie Niemcem lub urodzi się w Niemczech. Kościół zostanie ocalony i odbudowany. Nastanie pokój na całe tysiąclecie i podczas tego okresu Rzym odbuduje swoją potęgę. Odnosimy wrażenie, że niemiecki przywódca kierowany będzie w swojej krucjacie przeciw siłom Zła przez Ducha Świętego. Ziemia powoli odrodzi się, ale zatarcie śladów wojny wymagać będzie wiele czasu. Nostradamus chce przez to powiedzieć, że wskutek eksplozji nuklearnych wystąpi w niektórych regionach naszego globu tak silne skażenie radioaktywne, że przez długie lata nie będą się one nadawały do zamieszkania.

Trzęsienia ziemi

Podczas długiego okresu pokoju, który potrwa aż 1000 lat, Ziemia wielokrotnie będzie ofiarą katastrof naturalnych – twierdzi Nostradamus. Tak długo ukryty przed nami manuskrypt objawia nam przepowiednie dotyczące czekających Ziemie kataklizmów. Zawarte są one w dwóch czterowierszach. Pierwszy z nich brzmi:

Ogród świata, blisko rzek Pacyfiku,
na drodze Wielkiego Rowu,
zanuży się w wielkiej kadzi.
Ludzie chorzy będą zmuszeni pić zatrutą wodę.

Los Angeles cieszy się powszechnie renomą najpiękniejszego ogrodu świata. Jest ono oblane wodami Oceanu Spokojnego. Czterowiersz mówi o Rowie Św. Andrzeja i zapowiada, że Los Angeles padnie ofiarą trzęsienia ziemi. Najprawdopodobniej miasto pogrąży się w wodzie, kiedy rów stanie się głębszy i oddzieli je od kontynentu. Mieszkańcy Kalifornii będą zmuszeni pić wodę morską, zapewne po jej odsoleniu. Rzecz ciekawa, Edgar Cayce przepowiedział Kalifornii tę samą przyszłość. Obwieścił, że stan ucierpi wskutek trzęsienia ziemi, a następnie pogrąży się w oceanie…

Edgar Cayce był amerykańskim jasnowidzem, bez wątpienia największym wizjonerem od czasów Nostradamusa. Wykładał w prezbiteriańskiej szkółce niedzielnej w Virginia Beach, w stanie Virginia. Dwa razy dziennie wprowadzał się w stan hipnotyczny. Będąc w transie, diagnozował setki dolegliwości fizycznych, a nawet uzdrawiał chorych. Jako wyznawca reinkarnacji, podawał również wszystkim chętnym wykazy ich kolejnych wcieleń.

Wielkie trzęsienie ziemi

I znów wielki astrolog nie podał daty. Jego słowa brzmią niezwykle groźnie:

Kiedy spokój się skończy, ziemia zadrży do tego stopnia,
że Wielki Teatr, pełen legnie w gruzach.
Powietrze, niebo, ziemia – ciemne i poruszone.
I ateusze opłakiwać będą Boga i świętych.

Popularne powiedzenie żołnierzy amerykańskich podczas drugiej wojny światowej brzmiało: „Pod lufą karabinu nikt nie jest ateistą”, czyli inaczej mówiąc: „Jak trwoga, to do Boga”. Kiedy toczy się gra o życie, gdy śmierć zagląda w oczy – wtedy nagle wszyscy stają się wierzącymi.

Podczas rewolucji wielkiej liczby siedem zdarzy się w czasie rzezi
niedaleko wielkiego wieku tysiąc, że martwi wyjdą z grobów.
Dwadzieścia lat po przejściu panowania Księżyca, siedem tysięcy lat, inny przejmie władzę.
Później wypalą się zmęczone dni Słońca, Wtedy moja przepowiednia się spełni.

Przepowiednia powtarza dość dokładnie to, co na temat końca świata mówi Biblia – umarli powstaną z grobów. Nie stanie się to jednak przed symbolicznym tryumfem Kościoła. Odrodzenie nastąpi po wielkiej masakrze. Oczywiście koniec świata należy w tym czterowierszu rozumieć jako kres ludzkiej egzystencji na Ziemi. Przewidywania innych wielkich jasnowidzów dotyczące końca świata nie są zgodne z tym, co mówi Nostradamus. Arystarch na przykład twierdził, że świat skończy się w 2404 roku. Daretes Dirrachinus uważał, że potrwa 5552 lata. Herodot i Linus orzekli, że zginiemy po 10 tysiącach lat. Dionizjusz był przekonany, że przetrwamy na Ziemi przez 13984 lata. Kasandra była największą ze wszystkich optymistką. Oceniała ona, że nasz świat potrwa l,8 mld lat.

A na koniec jedyny czterowiersz pisany po łacinie, który po przetłumaczeniu brzmi tak

Niech ci, którzy czytają ten wiersz, rozważą jego treść,
Niech pospólstwo i niewykształceni zostawią go w spokoju,
Wszyscy oni – głupi astrologowie i barbarzyńcy – niech trzymają się z daleka,
Ten, który czyni inne rzeczy, niech będzie kapłanem rytu.

A czym jest rozum? Tym, co każdy uważa, że ma go najwięcej.

W czasie, kiedy Nostradamus pisał swoje przepowiednie, w Europie powszechnie posługiwano się kalendarzem juliańskim, nazywanym tak na cześć Juliusza Cezara, który wprowadził go w roku 46 p.n.e. Wart uwagi jest fakt, że cykl juliański składał się z 7980 lat i zaczynał 1 stycznia 4713 roku p.n.e. Arcybiskup James Ussher (1581 – 1665), który żył krótko po Nostradamusie, opierając się na Biblii obliczył, że świat został stworzony w roku 4004 p.n.e., określanym dotąd jako Annus Mundi. Aby zrozumieć chronologię Nostradamusa, moglibyśmy zatem przyjąć Annus Mundi za podstawę naszych obliczeń. Należy jednak pamiętać, że Nostradamus pochodził z rodziny żydów sefardyjskich, niewykluczone więc, iż dla wytłumaczenia znaczenia podanej przez wizjonera z Salon daty 3797 konieczne jest odwołanie się równie do tradycji żydowskiej. Kalendarz żydowski zaczynał się od stworzenia świata, które datowano na rok 3760 p.n.e. Do narodzin Chrystusa według kalendarza żydowskiego doszło w roku 3760. Ponieważ, jak się obecnie przyjmuje, Chrystus narodził się w rzeczywistości w roku 4 n.e., dodajemy do tej daty cztery lata i otrzymujemy rok 3764. Chrystus, zgodnie z tradycją, żył 33 lata, zatem został ukrzyżowany – według rachuby żydowskiej – w roku 3797. W ten sposób wszystko staje się jasne: Nostradamus umieścił Ukrzyżowanie w centralnym punkcie historii świata. Stworzenie świata i jego koniec oddzielone są od niego o równą liczbę 3797 lat. Wydaje się zatem, że właśnie kalendarz żydowski, a nie kalendarz juliański (używany za życia Nostradamusa), kalendarz arcybiskupa Usshera czy kalendarz gregoriański (stosowany obecnie) umożliwia wyjaśnienie przyjętego przez wizjonera z Salon sposobu pomiaru czasu.

Reklamy